wtorek, 29 lipca 2014

Rodział II - Wielki powrót ♠

Dwa dni po śmierci Katherine,
Wszystko wyglądało normalnie. Choć nie było. Leon odezwał się kilka razy iż jest blisko ku znalezieniu Joanny lecz po za tym nic innego się nie wydarzyło. Choć Helena i Stefano byli zajęci dodawania szczegółów do planu przywrócenia Charlesa nic po za tym nie przyciągało uwagi wartej streszczenia. W zimnej piwnicy posiadłości Muller’ów na kamiennym stole spoczywała zmarła Katherine. Choć jak przystało umarlaka należy pochować Helena zdecydowała iż ciało Katherine spali kiedy odzyska Charlesa. Spokój wręcz zaglądał wszędzie mijały sekundy, minuty, godziny ,a w Nowym Orleanie nic się nie działo. Lecz spokój nigdy nie może trwać wiecznie. Bo kiedy monstrum przybędzie miasto stanie w płomieniach.
-Chciałabym się zapisać do szkoły.- słodki głos uroczej blondynki mówił do starszej kobiety siedzącej za okienkiem w tutejszej szkole imieniu Marii Antoniny.
-Nie możesz od tak się zapisać.- odpowiedziała nie zwracając uwagi na dziewczynę kobieta.
Urocza blondynka zaśmiała się z nutką pogardy wpatrując się w zielone oczy kobiety po czym delikatnie otworzyła usta.
-Masz mnie dodać do listy uczniów. Rebeka Filmar urodzona 27 maja 1994 rok w Londynie. Opiekun prawny Elijah Filmar. Zapomnij o tej rozmowie.- blondynka zaśmiała się po czym odwróciła się kierując się w stronę korytarza z salami do zajęć lekcyjnych. Kobieta z okienka posłusznie wykonała nakazane jej polecenia jak by nigdy nic zapominając o rozmowie przeprowadzonej z uroczą Rebeką. Blondynka weszła do klasy gdzie na swoim planie zajęć który zdążyła już sobie ułożyć miała historię z klasą panna Alarica Saltzmana. Ku zdziwieniu wszystkich usiadła jak by nigdy nic w pierwszej klasie bacznie obserwując nauczyciela.
-Widzę ,że mam nową uczennicę jak masz na imię?- zapytał pan Saltzman biorąc do ręki białą kredę do pisana po tablicy.
-Rebeka. Jestem nowa, a historia to mój ulubiony przedmiot.- odpowiedziała Rebeka patrząc z swym uroczym uśmiechem.
-Witamy w klasie Rebeka.- powiedział nauczyciel pisząc na tablicy swoje nazwisko.
-Witam wszystkich ponownie. Niektórzy mnie znają, niektórzy nie. Nazywam się Alaric Saltzman. – nauczyciel rozmawiał z uczniami, przestawiając o czym będą się uczyć. Jednak choć Saltzman był lubianym i szanowanym nauczycielem nikt go nie słuchał cała uwaga była skupiona na nowej uczennicy która bacznie obserwowała nauczyciela pożerając go wzrokiem. Pod koniec lekcji Rebeka wyszła pierwsza z klasy kierując się w stronę z szatniami dla dziewczyn. Kiedy weszła jej koleżanki z klasy oraz inne dziewczyny właśnie nie przebierały blondynka z wdziękiem nie zważając na spojrzenia innych zaczęła się przebierać.


-Dziewczyny z mojej drużyny idziemy na boisko.- powiedziała dziewczyna której włosy były równie blond jak Rebeki. Rebeka widząc iż na boisko wychodzą najbardziej wysportowane dziewczyny podążyła za nimi. Stanęła obok liderki grupy zaczynając się rozciągać. 
Dziewczyna spojrzała na Rebekę ze zdziwieniem.
- Kim jesteś?- zapytała.
-Mam na imię Rebeka. Jestem nowa.- odpowiedziała słodkim głosem nie przestając.
-Nie jesteś w mojej grupie.- 
-Od teraz tak.- Rebeka spojrzała srogo na dziewczynę.
-Jako lepsza i ładniejsza od Ciebie Caroline jestem nowa liderka.- powiedziała uśmiechając się.
- Skąd znasz moje imię?- zapytała Caroline.
-Znam wszystkich przyjaciół Heleny. W szczególności wampiry.- 
- Posłuchaj dziewczynko. Nie mam pojęcia z jakiej bajki jesteś ale masz się wynosić.- odpowiedziała Caroline.
- W moich czasach dziewczęta były bardziej uprzejme. W szczególności kiedy wiedziały jak szybko mogę złamać im kark.- Rebeka ominęła dziewczynę powoli od niej odchodząc.
- Gra rozpoczęta.- mruknęła pod nosem znikając. Caroline spojrzała na inne dziewczyny które na szczęście nie zauważyły z jaką szybkością zniknęła Rebeka. 

Niemcy,
-Sądziłam iż już Cię nie zobaczę.- delikatny głos kobiety był kierowany do poważnego i eleganckiego mężczyzny skradającego się do owej wiedźmy.
-Joanna.- mruknął mężczyzna pozwalając sobie na cwany uśmieszek na twarzy. 
-Leon. Duchy miały rację przyjdziesz.- Joanna zaśmiała się patrząc na mężczyznę.
-Nie wyglądasz na dziewczynę z tej ery.- odpowiedział zbliżając się.
-Mam swoje lata Leonie. Moja moc musi się objawiać nawet w tym niecodziennym ubiorze.-
-Ukrywałaś się przed tyle lat, lecz znalazłem Cię szybko.- Leon usiadł na krześle stojącym obok czarownicy. 
-Pomogłam Ci mnie znaleźć. Wiem czego ode mnie oczekujesz.- czarownica podeszła do mężczyzny kładąc dłonie na jego ramionach. Delikatnie zabrała prawa dłoń, lewą delikatnie dotykała rys jego twarzy.
-Tak dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłam.- mruknęła składając nieśmiały pocałunek na policzku wampira. 
Leon spojrzał w oczy wiedźmy po czym z szybkością wampira przygniótł ją do ściany. Lekko pobudzony zapominając o swym celu przybycia jego wampirze ego ujawniło się. Wampir zatopił swe ostre kły w tętnicy Joanny. Czarownica dając przez kilka sekund posmakować Leonowi swojej krwi w ułamek sekundy zgromadziła swa moc po czym odepchnęła Leona ode siebie. 
-Przepraszam, ale ona złożyła mi ofertę nie do odrzucenia.- mruknęła Joanna. 
-Kto?- rzucił Leon próbując powstrzymać ból jaki zadawała mu Joanna używając swej czarnej magii. 
-Słodka Helena- szepnęła Joanna.
-Witaj Leonie.- zza małej ścianki wyłoniła się słodka Helena trzymająca w swych dłoniach niepewnie drewniany kołek.
- Helena nie!- krzyknął Leon.
-Katherine nie zasługuje by powrócić. Przez wiek musiałam wykonywać za nią brudną robotę. Urodziłam się tylko po to by ja zastąpić. Moja własna matka oddała mnie w ręce tej diablicy! Charles zasługuje bardziej by powrócić niż ta suka!- Helena zniżyła się do Leona patrząc mu głęboko w oczy.
-Żegnaj.- szepnęła wbijając drewniany kołek w serce mężczyzny. Helena widząc jak ciało wampira jest w stu procentach martwe odwróciła się do stojącej nad nią Joanny.
-Czas go sprowadzić.- powiedziała uśmiechając się.
- Masz jej ciało?- Joanna odeszła od Heleny zaczynając przygotowania do rytuału.
-Mam ją, seksownego Stefano...- Helena podeszła do stołu, gdzie Joanna przygotowywała swoje narzędzia. 
- Widzę ,że humor Ci dopisuje.- odparła Helena. \
-Jak najbardziej. - Helena zaśmiała się po czym przesłała Stefano wiadomość za pomocą swych wampirzych mocy iż ma przyprowadzić ciało Katherine.
Stefano w mgnieniu oka znalazł się w pomieszczeniu wraz z ciałem Katherine.
-Daj mi swoją krew.- powiedziała Joanna kierując swoje słowa do Stefano.
-Jesteś jego bratem. Twoja krew naprowadzi mnie do jego duszy i ciała.- Joanna sięgnęła po nóż po czym sprawnie zrobiła nacięcie na dłoni Stefano. 
-Helena teraz Twoja. Muszę namierzyć Katherine.- wiedźma powtórzyła swoje działanie.
-Mam ją.- wrzasnęła po chwili. 

Dusza Katherine poczuła nie pokój. Dziewczyna która zmarła dwa dni wcześniej samotnie przechadzała się po ulicach Nowego Orleanu. 
-Wyczuła mnie.- Joanna zaśmiała się. Jej moc owinęła duszę Katherine zabierając ją do osoby która z nią skończy.
-Bonnie...- mruknęła Katherine widząc znaną jej postać w kościele.
-Jesteś martwa.- szepnęła Bonnie.
-Prawda. Wiedźma Joanna chcę mnie wydostać lecz nie wiem dlaczego jestem tutaj.-
-Ty nie wiesz...- mruknęła Bonnie idąc w kierunku Katherine. 
-Ja nie ratuje dusz.- 
-Co? Skoro ich nie ratujesz to...-
-Odsyłam je do piekła, Katherine.- Bonnie w sekundzie dotknęła ramion Katherine co spowodowało iż sam diabeł wyciągnął swe łapska po potężną księżniczkę Katherine.
-Bonniee....- Katherine krzyknęła czując jak coś łapię ją za nogi. W kościele zerwał się wielki wiatr, dokoła latały kartki wyrwane z biblii.
-Charles....- Joanna namierzyła duszę mężczyzny.
-Odejdź Katherine!- Joanna krzyczała czując iż Katherine jest w pomieszczeniu wraz z nią.

                                            
-Odejdź!- rozkazała wiedźma.


-Charles.- wiedźma pośród mroku śmierci odnalazła ciało Charlesa. 
-Żegnaj Katherine.- Charles dotknął Katherine tym samym powrócił do żywych odsyłając ją do piekła.
Ciemność wciągnęła Katherine nie zostawiając po niej żadnego śladu.
Charles spojrzał na swoje dłonie z lekkim nie dowierzaniem. 
-Helena..- mruknął Charles kiedy z martwego ciała Katherine powstała jego osoba.
-O mój borze Charles.- Helena podbiegła do mężczyzny wtulając się e niego.
-Tęskniłam.- szepnęła.
-Ja też.- odparł mężczyzna składając pocałunek na czole Heleny.
-Moja zapłata.- powiedziała Joanna.
Helena spojrzała na nią podchodząc do wiedźmy.
-Co to jest?- zapytała.
-Ciężar jaki będziesz dźwigać. Katherine sto lat temu miała ukochanego za pewne wiesz o kim mówię. Przez sto lat wszyscy myślą iż nie żyję ale on wciąż oddycha. Chcę Katherine z powrotem. A Ty jesteś do niej łudząco podobna ,a jako jej sobowtór jesteś skazana być nią po to się urodziłaś. Wielki potwór nie może się dowiedzieć o jej śmierci jeśli się dowie zabiję wszystkich. Musisz być Katherine. -

1 komentarz: